Tu jesteś:
| Europejskie zgody polskich kibiców |
| Wpisany przez Bodziu |
| sobota, 11 grudnia 2010 16:59 |
|
W tym miejscu warto od razu zwrócić uwagę na fakt, że nie wszystkie kontakty polskich kibiców z fanatykami z całej Europy mają charakter „zgody” rozumianej w polskim, kibicowskim ścisłym sensie tego słowa. Za taką można uważać bowiem wzajemne i systematyczne odwiedzanie się kibiców obu zaprzyjaźnionych klubów na swoich meczach, wspólne przedsięwzięcia organizacyjne, którym towarzyszy często huczna pomeczowa integracja. Przykłady takich międzynarodowych „zgód” są jednak wśród polskich kibiców w zdecydowanej mniejszości, z uwagi głównie na odległości dzielące fanatyków zainteresowanych klubów. Wracając do kontaktów Legii z Juve, trzeba z całą stanowczością stwierdzić, że mimo ponad tysiąca kilometrów dzielących Warszawę i Turyn – kontakty kibiców tych dwóch drużyn mają z pewnością charakter zgody w pełnym tego terminu znaczeniu. Początki kontaktów między kibicami obu ekip zaczęły się podczas turnieju piłki nożnej w Warszawie w 2004 roku, gdzie na zaproszenie Stowarzyszenia kibiców Legii zostali zaproszeni m. in. kibole: Den Haag, Zenitu St. Petersburg, Werderu Brema i Juventusu właśnie. Grupa, która wtedy przyjechała do Warszawy w liczbie kilkunastu osób to Nucleo ‘06. To z nimi legioniści nawiązali wówczas bliższe kontakty, jednak najważniejszą datą w historii wzajemnych kontaktów jest niewątpliwie grudzień 2005 roku, kiedy to Legia w liczbie ponad stu kibiców wybrała się do Wiednia wspierać Juventus w meczu Pucharu UEFA z miejscowym Rapidem, gdzie nawiązała kontakty z wspomnianymi Drughi, które pielęgnowane są do dziś - co wyraża się choćby w wieszaniu klubowych płócien obu klubów na meczach tak w Warszawie jak i w Turynie. Należy w tym miejscu przywołać bliżej wspomnianych kibiców Den Haag, dzięki którym opisywana powyżej zgoda w ogóle się zawiązała. Zgoda kibiców z Hagi z kibicami z Turynu (co ciekawe – kibice obu klubów przyjaźnią także ze znanymi nam kibicami….Club Brugge) datuje się na 1989 rok. Trzeba w tym miejscu powiedzieć, że kontakty kibiców Legii z kibicami ADO są jednak jeszcze starsze, do ich początków trzeba się bowiem cofnąć aż do…1983 roku - z całą pewnością można zatem stwierdzić, iż jest to najstarsza międzynarodowa zgoda z udziałem polskich kibiców. Jak łatwo się domyślić to kibice z Holandii stali się niejako katalizatorem dobrych stosunków pomiędzy fanami klubów z Łazienkowskiej i Stadio delle Alpi. Warto przy tym wspomnieć mecz 1/16 Pucharu UEFA z lutego tego roku rozegrany w Turynie, gdzie miejscowi kibice przedstawili choreografię odwołującą się do zgodowych stosunków opisywanej triady. Z Warszawy na tym meczu pojawiło się 116 fanów Legii (w tym również kilka osób z Pogoni), a legioniści (w liczbie ok. 30) obecni byli także na pierwszym meczu obu drużyn w Amsterdamie. Kończąc natomiast wątek kibiców z Hagi (również obecnych na opisywanym powyżej meczu z Ajaxem), osobą która ze strony warszawiaków ponad 20 lat temu przyczyniła się w największy sposób do powstania zgody był Wojtek „Legia”, kibic który obecnie potrzebuje pieniędzy na kosztowne leczenie w USA. W dużej mierze dzięki staraniom kibiców spod znaku „eLki” doszło niedawno w Warszawie do towarzyskiego meczu Legii z Den Haag, na którym pokazano efektowne oprawy, na który stawiło się ponad 400 kibiców z Hagi i na którym wreszcie zebrano całą kwotę pozwalającą choremu kibicowi na leczenie i powrót do normalnego życia. Oprócz wspomnianej zgody Legia-ADO-Juve - w przypadku polskich kibiców zgody w pełnym rozumieniu tego słowa zdarzają się głównie z kibicami zza naszej południowej granicy i to nie tylko z uwagi na bliskość geograficzną, ale również i na podobną specyfikę stylów kibicowania w Polsce, Czechach czy na Słowacji. Zgody kibiców polskich z czeskimi, a więc fanów GKS Katowice i Banika Ostrawa, Górnika Wałbrzych i Slavii Praga, Śląska Wrocław i Opavy czy KSZO Ostrowiec i Slovana Liberec, wraz ze zdjęciami, zostały przedstawione w tekście o scenie czeskiej. Jeżeli chodzi o kibiców na Słowacji warto natomiast wspomnieć o silnej zgodzie łączącej kiboli mistrza kraju MSK Żilina z kibicami Górala Żywiec. „Górale” skrzętnie korzystają z faktu regularnej ostatnio gry Żiliny w europejskich pucharach, stawiając się w dobrej liczbie choćby na hitowych wyjazdowych pojedynkach z Hajdukiem czy Partizanem, ale kibole Górala byli także m. in. na majowym wyjazdowym meczu Żiliny w Bańskiej Bystrzycy, podczas którego Żilina świętowała ostatnie mistrzostwo Słowacji. Kontakty z wspomnianą Duklą Bańska Bystrzyca mieli do niedawna (układ został zakończony w lipcu tego roku) kibice GKSu Bełchatów, a układ z kibicami Tatrana Presov mają kibice Czarnych Jasło. Większość międzynarodowych spotkań polskich kibiców z kibicami z Europy ma jednak raczej charakter prywatnych, dość luźnych kontaktów, które jako „oficjalna zgoda” w rozumieniu polskich kibiców (zdefiniowanym powyżej) raczej nie mogą być i nie są rozumiane. Warto wspomnieć, że latach 90.tych ubiegłego wieku większość kibiców polskich klubów, korzystając z upadku żelaznej kurtyny, szukała swoich zagranicznych „przyjaciół” trochę „po omacku”. W połowie lat 90.tych fani Lechii Gdańsk kontaktowali się dla przykładu z każdą grupą mającą te same barwy, czyli biało-zielone (Celtic, Sporting Lizbona, Panathinaikos itd.). Pomysł „chwycił” zwłaszcza w odniesieniu do grupy z Portugalii - Juve-Leo miała dosyć dobre kontakty z gdańskimi ultrasami. Po dłuższym czasie kontakty urwały się jednak z różnych powodów, a szczególnie rzecz jasna z powodu odległości (ok. 3.000 km między Gdańskiem a Lizboną). Pozostając w Trójmieście, dość szerokim echem w kibicowskiej Polsce odbiły się w tamtym okresie kontakty kibiców Arki Gdynia z fanami Olympique Marsylia, po których w dniu dzisiejszym pozostały już prawie tylko i wyłącznie dobre wspomnienia. Zgoda kibiców Ruchu Chorzów z kibicami Atletico Madryt (opisana bliżej i udokumentowana zdjęciem w tekście o scenie hiszpańskiej) wzięła się natomiast z faktu, iż jeden z bardziej aktywnych kibiców niebieskiej „eRki” zamieszkał na stałe w stolicy Hiszpanii. W tym przypadku trzeba jednak oddać, iż chorzowscy bardzo często i nieraz naprawdę dość licznie wspierają klub z Madrytu w pojedynkach w europejskich pucharach. Poza powyższymi warto zasygnalizować w tym miejscu istnienie kontaktów (polegających na sporadycznym wzajemnym odwiedzaniu się na meczach) pomiędzy kibicami chociażby Hutnika Kraków i 1.FC Magdeburg (w lipcu tego roku odbył się organizowany w stu procentach przez kibiców mecz tych drużyn z okazji 60.lecia HKS), Bałtyku Gdynia i Ferencvarosu Budapeszt, ultrasów ŁKSu Łódź (WRW Crew) i grupy Anderlechtu Bruksela (Mauves Army ‘03), Resovii i Arminii Bielefeld czy Unionu Berlin (i jedni i drudzy byli obecni z Resovią na derbach Rzeszowa), Odry Opole i węgierskiego Sopronu czy wreszcie całkiem „świeżych” kontaktów na linii Cracovia Kraków - Ajax Amsterdam.
Kontakty z fanami innych europejskich klubów mieliśmy również i my - jako kibole Lecha Poznań. Niniejsze krótkie rozważania zacząć należy od drugiej połowy lat 90.tych i wizyty na naszym stadionie kibiców Schalke 04 Gelsenkirchen. Wspomniana wizyta była jednak jedynie czysto kurtuazyjną, styl kibicowania z Zachodnich Niemiec nie mógł bowiem nam raczej za bardzo przypaść do gustu. Na początku obecnej dekady, za pośrednictwem internetowego forum kibiców Lecha, zawiązał się natomiast zalążek kontaktów z kibicami bułgarskiego Levskiego Sofia. Kontakty te nie wyszły jednak nigdy poza uprzejmą wymianę pozdrowień i zdjęć z meczowymi oprawami, pozostając de facto wyłącznie wirtualnymi. Na forum raz po raz odzywali się zresztą kibice różnych klubów, głównie tych, z których włodarzom Lecha udało się kupić do naszego zespołu jakiegoś zawodnika. Zdecydowanie najintensywniejsze międzynarodowe kontakty w naszej kibicowskiej historii łączyły nas za to z pewnością z kibolami Spartaka Moskwa. Kontakty zostały zapoczątkowane przez kibiców Lecha – to my pierwsi gościliśmy dwóch fanów klubu ze stolicy Moskwy na meczu przy Bułgarskiej z Legią Warszawa wiosną 2005 roku i – jak to się mówi – jakoś „poszło”. Bodaj najliczniejszą i najbardziej komentowaną wizytą fanów Spartaka w Polsce były odwiedziny Rosjan w kwietniu 2006 roku, kiedy to ok. 30 fanów z flagą Gladiators uczestniczyło w naszym wyjazdowym meczu…z Legią, jakże by inaczej. Warto przypomnieć także wizytę kibiców „Miasa” na Bułgarskiej przy okazji meczu z Zagłębiem Sosnowiec, inaugurującego sezon 2007/2008. W tym miejscu trzeba zauważyć, iż kibice Lecha gościli również w stolicy Rosji – można wspomnieć chociażby wyjazd na derby z CSKA we wrześniu 2006 roku (16 osób), czy na derby z Dynamem w listopadzie 2007 roku (6 osób). Kibice Lecha udzielali kibicom Spartaka wsparcia również przy okazji meczów klubu z Moskwy w europejskich pucharach. Większość z wyjazdowiczów dobrze wspomina wypad do Liberca w sierpniu 2006 roku, kiedy to Spartak walczył o wejście do Ligi Mistrzów ze Slovanem. W przygranicznej czeskiej miejscowości zameldowało się wtedy 83 kiboli z Wielkopolski. Po wejściu Spartaka do Ligi Mistrzów kibice Lecha byli także obecni na wyjazdowych meczach moskwian w Monachium i Mediolanie. W sezonie 2007/2008 kibice Lecha stawili się natomiast na pucharowym meczu w Glasgow, gdzie Spartak grał z Celtikiem i w Marsylii - w lutowej rywalizacji z Olympique. Przede wszystkim należy z tego sezonu odnotować jednak wizytę 38 kibiców Kolejorza w Pradze, gdzie ciekawe wydarzenia działy się nie tylko na boisku. Jak to jednak bywa w przypadku międzynarodowych kontaktów kontakty z kibicami Spartaka zaczęły się jednak „luzować” i ostatecznie gasnąć – w zasadzie od naszej wizyty na Łużnikach przy okazji meczu Lecha w Pucharze UEFA z CSKA Moskwa w listopadzie 2008 roku. Obecnie zatem nie posiadamy żadnej europejskiej zgody czy oficjalnie utrzymywanych międzynarodowych kontaktów, jednak mając na uwadze płynność i dynamikę sceny kibicowskiej wcale nie można wykluczyć, że taki stan będzie stały. Wracając jeszcze do CSKA i do wizyty kibiców Spartaka na naszym wyjazdowym sektorze na Łazienkowskiej ponad cztery lata temu - warto wspomnieć, że tego samego dnia na Żylecie znajdowało się…kilku kibiców CSKA! Wydaje się, że kibole tego klubu w tamtym okresie bardzo chcieli nawiązać bliższe kontakty z którąkolwiek z polskich ekip, bo po tym jak ostatecznie ich stosunki z Legią się nieco ochłodziły – zwrócili się na krótko w stronę gdańskiej Lechii. Ostatecznie jednak wydaje się, że trwałych sojuszników w Polsce znaleźli w kibicach… łódzkiego Widzewa. Grupa kibiców CSKA – Einfach Jugend – była obecna podczas międzynarodowego turnieju kibiców rozegranego w Łodzi w czerwcu tego roku przed meczem z Górnikiem Zabrze, po którym kibice RTSu udali się na fetę z okazji awansu do ekstraklasy (fana kiboli CSKA wisiała na płocie stadionu przy ul. Piłsudskiego również podczas samego meczu, obok fan m. in. Atletico Madryt czy słoweńskiego Mariboru). Niejako w drodze rewanżu dwudziestu trzech kibiców Widzewa gościło we wrześniu na turnieju w Moskwie (obok m. in. kiboli stołecznych Lokomotivu i Dynama, CSKA Kijów, Dynama Mińsk i Dynama Brześć), a kilku kibiców z Łodzi, będąc na wycieczce w południowych Włoszech, wybrało się na październikowy mecz Palermo – CSKA rozegrany w obecnej grupowej fazie Ligi Europy. |



W niniejszym tekście zaprezentowaną zostane bliżej kwestie wzajemnych szerokich kontaktów, jakie polskie ekipy kibicowskie mają z kibicami z klubów z całej Europy. Temat jest ściśle powiązany z Juventusem Turyn, z którym niedawno potykał się Kolejorz. Jak sygnalizowałem już w tekście o włoskich fanatykach, główna grupa kibiców z Turynu – Drughi – sympatyzuje bowiem z kibicami warszawskiej Legii, o czym mieliśmy się zresztą możliwość przekonać przy okazji pierwszego meczu rozegranego we wrześniu w Turynie, gdzie flaga warszawskiej drużyny wisiała na trybunach stadionu olimpijskiego.




